Kinga Baranowska: „Zawsze staram się wrócić”

Kinga Baranowska: „Zawsze staram się wrócić”Mam w górach jeden dogmat, zawsze staram się wrócić. Życie stawiam na pierwszym miejscu. To ono jest najwyższą wartością, dlatego nawet 100 metrów przez szczytem czasem należy zawrócić, żeby go nie stracić - mówiła podczas spotkania „W drodze po Koronę”, we wtorek 11 grudnia na 1 Piętrze w Warszawie, Kinga Baranowska, himalaistka i zdobywczyni ośmiu ośmiotysięczników. Wieczór z Kingą odbył się w ramach cyklu „Góry Wartości”.

Góra, która nie lubi kobiet

Kinga Baranowska od kilku lat konsekwentnie realizuje swój plan, którym jest skompletowanie Korony Himalajów. Do końca zostało jej jeszcze sześć szczytów. Do tej pory stanęła na ośmiu, a trzy z nich, Dhaulagiri, Manasalu i Kanczendzongę, zdobyła, jako pierwsza Polka.

O Kanczendzondze opowiadała podczas wtorkowego spotkania. – Mówi się o niej, że jest górą, która nie lubi kobiet. To na niej zaginęła Wanda Rutkiewicz. Zanim tam pojechałam, dwie kobiety stały na szczycie, z tego tylko jedna żyła, a więc statystyka makabryczna. Dlatego długo przygotowywałam się mentalnie na tę wyprawę – powiedziała Kinga Baranowska, która na szczycie stanęła 18 maja 2009 roku. Swoją wyprawę zadedykowała Wandzie Rutkiewicz.

Kanczendzonga to trzeci szczyt Ziemi i drugi, co do wysokości szczyt Himalajów. Do momentu wejścia Kingi został zdobyty przez trójkę Polaków: Jerzego Kukuczkę, Krzysztofa Wielickiego oraz Piotra Pustelnika. Jeśli chodzi o kobiety to przed Baranowską na szczycie stanęły zaledwie trzy: Brytyjka Ginette Harrison (zmarła w 1999 roku podczas zdobywania Dhaulagiri), Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner i Hiszpanka Edurne Pasaban.

więcej: portalgórski.pl

Friday the 24th. Zapraszamy do współpracy przy tworzeniu serwisu!
Copyright 2012

©

Joomla templates free